Nowy zbiór rysunkowych opowieści
Macieja Sieńczyka – jednego z najlepszych rysowników w tej części
Europy – jest obsesyjny, duszny, miejscami obrzydliwy. Akcja toczy
się na statku Andrea Doria oraz na bezludnej wyspie, na którą
trafia po uderzeniu wielkiej fali główny bohater – mężczyzna,
pragnący zwiedzić Afryką Południową i spotkać tamtejszych
„wyjątkowo serdecznych kolonistów”. Szkatułkowo skonstruowana
książka składa się z licznych, krótkich opowieści – ktoś
opowiada komuś historię o tym jak kto inny usłyszał pewną
anegdotę, w której coś komuś się przyśniło lub ktoś coś
innego podsłuchał etc. Bohaterami książki Sieńczyka są ludzie w
nieokreślonym (choć zazwyczaj niemłodym już) wieku, obdarzeni
jakąś niezwykłą cechą – umiejętnością lub defektem. Joasia
z Sosnowca, wygina łyżeczki i unosi przedmioty siłą woli, choć
polega w teście na wojskowe zastosowanie telekinezy. Pewien
mężczyzna ożywia „paproszki i drobiny kurzu”, tak aby śpiewały
mu funeralne pieśni podczas zamiatania i odganiały nieznośną
nudę. Inny z bohaterów traci radość z życia oraz towarzyski urok
na skutek „spowolnienia pracy hormonów”, więc postanawia
okaleczyć się potajemnie aby „poczuć jeszcze raz ogień jaki
dany jest jedynie młodzieży i osobom, o których mówi się
szaleńcy boży”. Świat Sieńczyka jest starannie skonstruowany (a
raczej umeblowany), choć pęka i kruszy się, dręczy go gorączka i
omamy. Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się być pozornie na
swoim miejscu. Architektura u Sieńczyka jest zdyscyplinowana,
powściągliwa na modernistyczną modłę, natura jest
zorganizowana, złożona z powtarzalnych modułów i najczęściej
silnie antropomorfizowana (nadmorskie skały w jednej z opowieści
uformowane są na podobieństwo „worów pod oczami”). Sieńczyka
pociąga formalizm, lubuje się też w nieschnących cieczach,
śluzie, lepkich wyciekach. „Przygody na bezludnej wyspie”
czerpią garściami z estetyk niemodnych, zapomnianych i wypartych.
Sieńczyk lepi z nich własny gatunek powieści graficznej,
niepodzielnie królując na wytyczonym przez swoje rojenia terytorium.
Showing posts with label komiks. Show all posts
Showing posts with label komiks. Show all posts
Sunday, 6 May 2012
Saturday, 14 August 2010
nowe komiksy w muzeum pro qm
Do księgarni dotarła nowa dostawa komiksów, m.in. tegoroczne nowości z wydawnictwa Timof i Kultura Gniewu. Wydany w czerwcu „Mój syn” młodego belgijskiego rysownika Schreuwena, skromna opowieść o skomplikowanych więziach rodzinnych, graficznie nawiązuje do karykatur, satyr i komiksów z końca XIX wieku, czasu kiedy komiks dopiero się rozwijał, a jego autorzy chętnie eksperymentowali. „Rany wylotowe” Rutu Modan – jednej z najsłynniejszych autorek komiksów w Izraelu, mającej na koncie m.in. współpracę z pisarzem Etgarem Keretem – opowiadają historę młodego chłopaka, który wraz z dziewczyną wyrusza na poszukiwanie ojca, który prawdopodobnie padł ofiarą samobójczego zamachu bombowego.
W księgarni, o czym nie wszyscy wiedzą, znajduje się również sekcja książek dla dzieci (o tym napiszemy więcej niebawem), a także półka z niezwykle interesującymi książkami z kategorii "bez kategorii"... Thursday, 12 August 2010
kawiarnia nowoczesna: sąsiadka księgarni
Tuż obok naszej księgarni znajduje się kawiarnia, nosząca swojsko brzmiącą nazwę Nowoczesna. Można tam przemyśleć zakupy czy też oddać lekturze świeżo nabytych książek (tytułów wciąż przybywa), a jednocześnie cieszyć się smakiem tart, sałatek ciasta i kawy, do tego podziwiając rosnące w pasażu buraki, zboża i marchewkę. Siedząc przy stoliku na zewnątrz tymczasowej siedziby muzeum, można doznać wrażenia obcowania z prawdziwie wielkomiejskim krajobrazem. Ze środka dobiegają odgłosy afrykańsko-punkowej wystawy, na pobliskim drzewie gnieżdżą się sroki, a do tego wciąż mamy lato...
Subscribe to:
Posts (Atom)


