Showing posts with label sztuka ziemi. Show all posts
Showing posts with label sztuka ziemi. Show all posts

Wednesday, 13 November 2013

format p # 7: ziemia pracuje!

Ziemia pracuje! to siódmy numer humanistycznego magazynu „Format P”, mającego formę wystawy-książki i poświęconego konceptualnemu dziedzictwu Roberta Smithsona (1938–73). Koncentrujemy się na współczesnych legendach, fikcji oraz zawłaszczeniach związanych z twórczością tego radykalnego artysty, 40 lat po jego śmierci. Smithson jest artystą skrajnie zmitologizowanym, a jego twórczość pozostaje jedną z najbardziej żywotnych legend xx-wiecznej sztuki. W polskim piśmiennictwie artysta ten pojawia się jednak marginalnie, w wyidealizowany sposób, jako jeden z pionierów sztuki ziemi, autor Spiral Jetty oraz domniemany piewca amerykańskiego krajobrazu. Żaden z tekstów Smithsona nie został dotąd przetłumaczony na język polski.
Celem przyświecającym twórcom najnowszego numeru „Formatu P” jest jednak nie tyle zapełnienie tej luki, ile refleksja na temat żywotności idei artysty, krążących w obiegu „z drugiej ręki” – poprzez przekaz ustny, śladową dokumentację czy nawet sfabrykowane informacje. Ziemia pracuje! to kolejny rozdział badań i spekulacji wokół projektu intelektualnego, jakim była twórczość Smithsona. Mają one na celu weryfikację pewnych proroctw (dotyczących między innymi architektury, industrializacji i muzeów) głoszonych w tekstach artysty z przełomu lat 60. i 70. xx wieku. W numerze zgromadzone zostały prace ponad dwudziestu artystów i badaczy. Niektórzy z nich, jak Center for Land Use Interpretation czy Cyprien Gaillard, bezpośrednio odnoszą się do smithsonowskich idei, w większości przypadków jednak owe związki są bardziej niejednoznaczne. Prace artystów zostały uporządkowane według logiki czterech wybranych tekstów Smithsona końca lat 60., które traktować możemy jako instrukcje, pomagające nawigować po świecie pojęć i definicji skonstruowanym przez artystę (język jako byt materialny, przesunięcie, miejsce kontra nie-miejsce, muzeum pustki, świat jako wystawa etc.), są to: A Sedimention of the Mind: Earth Projects (1968), Language to Be Looked At And/ Or Things to Be Read (1967), The Artist as Sight-Seer; Or, A Dintrophic Essay (1966-1967) oraz Some Void Thoughts on Museums (1967). Ich aktualność oraz wpływ na współczesne praktyki artystyczne są bezsprzeczne, choć nie zawsze uświadomione. Prolog do wystawy to kanoniczny tekst Smithsona A Tour of the Monuments of Passaic, New Jersey (1967) – który zapowiada wiele z dzisiejszych strategii artystycznych: krytyczną turystykę, nowy instytucjonalizm, fuzje sztuki z architekturą, zainteresowanie naukami ścisłymi czy traktowanie miast jako „gotowych wystaw”.
Autorem projektu graficznego jest Jakub Jezierski.
Więcej można dowiedzieć się tutaj

Wednesday, 5 December 2012

… of love, springing from pain and despondency, agony and death



… of love, springing from pain and despondency, agony and death to tytuł inscenizowanego wykładu o muzeach, rozpadzie i martwych językach. Powstał on na bazie wczesnych tekstów Roberta Smithsona - artysty, który objawi się w najbliższą sobotę pod postacią lalki (autorstwa Tomasza i Donata Kowalskich), animowanej i zmuszanej do mówienia przez brzuchomówcę-Marksistę Iana Saville'a. Wydarzenie to jest częścią programu Radykalne Języki, organizowanego przez krakowską Cricotekę w dniach 7 - 9 grudnia 2012. Oto opis wykładu: 
"Brzuchomówstwo przypisywano wieszczkom, opętanym, czarnoksiężnikom, wróżbitom, mediom i świętym. Zanim stało się wodewilową atrakcją, należało do królestwa śmierci. Wierzono, że głos, który nie wydobywał się przez usta, pochodzić mógł zarówno od zmarłych jak i demonów. W XVIII wieku brzuchomówstwo stało się jednym z cyrkowym trików, wciąż jednak ciągnęło się za nim odium ciemnej praktykiBudzącą najwyższy podziw, a jednocześnie lęk, umiejętnością brzuchomówcy było nie tyle wydobycie głosu z własnych trzewi, co sprawienie, że głos wydarzał się poza ciałem: w innej osobie, lalce, pod sufitem, za ścianą, pod ziemią. Jeszcze w pierwszej połowie XX wieku brzuchomówcom (którymi byli wyłącznie mężczyźni), udawało się podtrzymywać status gwiazd kultury popularnej. Upowszechnienie się radia i gramofonu ostatecznie pogrzebało jednak całkowicie tę profesję – iluzja głosu wydobywającego się poza ciałem stała się zbyt łatwo dostępna i zbanalizowana. Głównym bohaterem wykładu-wywiadu – opartego na powrocie do skompromitowanej i archaicznej formy rozrywki jaką jest brzuchomówstwo - jest znany amerykański artysta R.S., autor przenikliwych tekstów, dotyczących rozpadu języka, geologii oraz muzeów pustki. Eseje i opowiadania R.S. cechowało spore poczucie humoru, irytująca pewność siebie i nonszalancka niechęć do ruin Starego Kontynentu, nad które przedkładał peryferia amerykańskich miast. Tekst wykładu został powierzony trzem postaciom: sopranistce (uparcie zadającej ten sam zestaw pytań), brzuchomówcy (produkującemu głos, cierpliwie odpowiadającemu na pytania) oraz lalce (żywo przypominającej R.S., goszczącej przekierowany głos). Seans brzuchomówczy jest w tym przypadku próbą tchnięcia ducha w przykurzone awangardowe truchło - odczytaniem ekskluzywnej ramoty w duchu akademickiego freak show. Zgodnie ze starym angielskim powiedzeniem: Brzuchomówstwo jest dla kretynów i lalek (Ventriloquism is for dummies)."
Powyżej lalka Roberta Smithsona, projekt: Tomasz i Donat Kowalscy. 

Tuesday, 13 November 2012

litery: b




































Litera B powstała z klocków. Na początku była mała (wielkości średniego psa) i dość nieporadna. Później dojrzała - ma w tej chwili 330 centymetrów i zdaje się że przestała już rosnąć. Litera spoważniała i postanowiła zamienić klocki na cegły. Duńskie klocki wymieniła na polską cegłę pełną. Litera B widywana jest w parku po prawej stronie Wisły w towarzystwie liter D, O, R, Ó i N, oczywiście nie zawsze w takiej kolejności. Losy litery B można śledzić na bieżąco, posługując się wskazówkami umieszczonymi tutaj

Tuesday, 24 May 2011

geographical analogies

„Geograficzne analogie” to monumentalny atlas Cypriena Gaillarda (za projekt graficzny tego wydawnictwa odpowiedzialny jest Ludovic Balland) – spadkobiercy najlepszych tradcyji land-artowych, złożony z 963 polaroidów pogrupowanych w 107 grup. Oryginalnie polaroidy prezentowane były w gablotach, jako muzealne relikty. Każda grupa zdjęć tworzy romb, w których skonfrontowane zostały zdjęcia ruin, skał, opuszczonych budynków, przedmieść, podlegających erozji masywów górskich, jaskiń, zdemolowanych miejskich parków, cmentarzy, pomników, graffiti, sarkofagów etc. Gaillard zebrał je podczas spacerów m.in. po Hongkongu, Las Vegas i Glasgow. Warto przypomnieć sobie "Hotel Palenque", żeby uświadomić sobie dlaczego sam Robert Smithson byłby dumny z takiego wydawnictwa.