Showing posts with label typografia. Show all posts
Showing posts with label typografia. Show all posts
Saturday, 13 October 2012
bulletins of the serving library # 3: ecstatic alphabets/ heaps of language
Wczoraj dotarła do nas nareszcie papierowa wersja trzeciego numeru Biuletynu Urzędującej Biblioteki (o puli tekstów z tej edycji w wersji online pisaliśmy w zeszłym miesiącu), znanego niegdyś jako Kropka Kropka Kropka. Wąchanie papieru sprawia oczywiście o wiele większą przyjemność niż wpatrywanie się w ekran, zwłaszcza przy tak uwodzącym projekcie graficznym. Nowy numer Biuletynu jest niespodziewanie obszerny - rozrósł się do ponad 200 stron, wypełnionych typograficznymi eksperymentami, esejami, anegdotami i erudycyjnymi wywodami o literach i języku. W numerze występują m. in. Alfred H Barr i Franklin Gothic, żarłoczna litera M z Ulicy Sezamkowej, Blixa Bargeld z Einstürzende Neubauten oraz książki których tytułami są pojedyncze litery alfabetu. Numer ten funkcjonuje jako niby-katalog (a bardziej jako pula tekstów referencyjnych) do wystawy w Museum of Modern Art w NYC zatytułowanej Ecstatic Alphabets/ Heaps of Language, poświęconej (oczywiście!) związkom sztuki współczesnej ze słowem pisanym. Wygląda na to, że Biuletyn może dziś śmiało konkurować z F.R. David o palmę pierwszeństwa w kategorii najbardziej ekstrawaganckiego periodyku artystycznego, flirtującego z literaturą i filozofią.
Friday, 31 August 2012
litery: o
Na zakończenie miesiąca oraz jako mgliste wspomnienie krótkich wakacji, prezentujemy literę "O". Litera wyrosła na drzewie, które rodziło owoce. Owoców było tak dużo, że złamała się gałąź na której rosła litera. "O" jest dobrą literą na dziś, bo oznaczać może nie tylko owoc, ale i onomatopeję, osłabienie i obowiązki. Literę dedykujemy A., który lubi słowniki.
Sunday, 25 September 2011
honza zamojski. rymy jak dymy
Honza rymuje.Sampluje, składa, przycina tłuste kawałki tekstu. Wbrew tytułowi jego rymy wcale nie są jak dymy, a raczej ciężkie jak kolubryny. Książka skonstruowana jest na obraz i podobieństwo winylowej płyty: ma dwie strony, listę utworów a nawet obowiązkowy hidden track. Pierwsza strona albumu jest ciemniejsza, druga bardziej koncepcyjna (gdyby trzymać się kurczowo terminologii muzycznej, można by więc, puszczając oko, nazwać owe wydawnictwo concept albumem). Honzę ciągnie go w stronę czarnego getta i smolistych fraz. To co w tle nigdy nie jest białe (mimo że jest tu sporo pustych stron), coś tam zawsze szumi, brud się odkłada na papierze. Honza chodzi z psem oglądać małpy w zoo, dywaguje na temat produkcji ołówków, fantazjuje o ataku szarańczy, zachwyca się chemiczną precyzją polskich przekleństw. Chciałby być czarny i wywijać słowem jak mieczem. A do tego wie jak zaprojektować książkę. I tym sposobem polska sztuka zapuściła się w miejsce, gdzie jej dotąd raczej nie widywano.
Tuesday, 20 September 2011
f.r. david: summer 2011 (spin cycle)
Najnowszy numer uwodząco hermetycznego pisma F.R. David, zatytułowany Spin Cycle, żongluje typograficznymi ekscesami Franza Erharda Walthera, poezją konkretną Iana Hamiltona Finleya, diaboliczną prozą J.K. Husysmansa, filozoficznymi rozważaniami Ezry Pounda czy też fragmentami nieśmiertelnego Indeterminacy Johna Cage'a. F.R. David ukazuje się dwa razy do roku, poświęcony jest roli tekstu w współczesnej praktyce artystycznej i kuratorskiej. Wydawcą magazynu jest holenderskie de Appel, a całość projektuje Will Holder i Mark Sperlinger. Na łamach F.R. Davida znajduje się zaskakująco niewiele sztuki, za to sporo doskonale wybranych tekstów, które można potraktować jako wielopoziomowe wystawy do czytania. Specjalną uwagę przykłada się w najnowszym numerze do muzealnych podpisów pod pracami. Temu zagadnieniu poświęcony jest tekst (a dokładnie transkrypcja inscenizowanego wykładu) Iana White'a oraz tekst brawurowego wystąpienia Edwarda Johnstona z 1933 roku, w którym postuluje on używanie tabliczek pod obrazami i rzeźbami, które dawałyby widzom podstawowe informacje o dziełach – ich dacie powstania, technice, oraz motywacjach artysty! Jak śpiewał niejaki F.R. David, od którego to nazwiska pochodzi tytuł magazynu: words don't come easy...
Friday, 15 July 2011
Saturday, 18 December 2010
just my type. a book about fonts
![]() |
| Just My Type. A Book About Fonts, Simon Garfield, j. angielski, Profile Books 2010, 352 strony, czarno-białe ilustracje, cena 81,7 zł>> |
Tuesday, 5 October 2010
lektury wwb2 # 5: henryk berlewi
![]() |
| Henryk Berlewi, Magda i Artur Frankowscy, Pracownia Czysty Warsztat 2010, 160 stron, kolorowe ilustracje, oprawa twarda, cena: 78 zł |
Henryk Berlewi, malarz, grafik, autor koncepcji mechanofaktury i prekursor takich kierunków w sztuce XX wieku, jak op-art i minimal art, zawsze był postacią zagadkową. Magda i Artur Frankowscy idą więc tropem życia i twórczości jednego z najważniejszych artystów polskich ubiegłego stulecia, opierając się na niepublikowanych archiwaliach, dokumentach, relacjach prasowych oraz teoretycznych tekstach swojego bohatera. W ten oto sposób poznajemy nie tylko malarza dążącego do artystycznej rewolucji, nie tylko wybitnego abstrakcjonistę i teoretyka sztuki, ale także projektanta i typografa, pioniera nowoczesnej reklamy i obywatela świata. Ponadto biografia Henryka Berlewiego przeradza się w opowieść o początkach awangardowej grafiki użytkowej w Polsce.
Subscribe to:
Posts (Atom)






