Showing posts with label poezja konkretna. Show all posts
Showing posts with label poezja konkretna. Show all posts
Saturday, 4 January 2014
f.r. david # spring 2014
Nowy rok jeszcze się na dobre nie zaczął, a już od kilku dni cieszymy się wiosennym (!) numerem F.R. David, pod wymownym tytułem All Distinctions are mind, by mind, of mind. Trudno jest traktować ten magazyn wciąż jako pismo o sztuce współczesnej. Programową deklarację: "F.R. David is concerned with the management of reading and writing in contemporary art practice" należy przyjąć z przymrużeniem oka. Jest to raczej wydawniczo-intelektualny projekt zdominowany całkowicie przez zainteresowania Willego Holdera, projektanta i redaktora magazynu, który brnie w hermetyczne zagadnienia związane z fizjologią oka oraz związkami między alfabetem a funkcjami ludzkiego mózgu. W numerze znajdują się takie materiały jak przedruk naukowego artykułu o narzędziach do wykonywania lobotomii, sążnisty esej (zajmuje prawie 1/4 numeru!) Davida Kindersleya o letter spacingu czy tekst Kena Jacobsa - a raczej dwa lekko różniące się od siebie teksty w dwóch wąskich kolumnach biegnących obok siebie - do jednoczesnego czytania lewym i prawym okiem. Mimo tego że zawartość numeru może wydawać się na początku całkowicie nieprzyswajalna, po kilku kwadransach mozolnego brnięcia przez teksty i konceptualny layout, lektura zaczyna przynosić przyjemność i wszystkie elementy składają się w (niemal) logiczną całość. Najatrakcyjniejszą częścią nowego F.R. Davida są jednak zdecydowanie rozproszone po całym numerze teksty Roberta Ashleya z opery Made Out of Concrete (całe libretto ukaże się niebawem nakładem Burning Books).
Sunday, 7 October 2012
odprysk poezji. stanisław dróżdż mówi
Stanisław Dróżdż zajmował się poezją konkretną zanim takowy termin trafił w ogóle do Polski, parał się nią również długo po tym jak ogłoszono śmierć tego gatunku (jak się przyjmuje, po Światowej Wystawie Poezji Konkretnej w Stedelijk Museum w 1972 roku w Amsterdamie). Był poetą kilku słów, które zmieściłyby się na małej kartce: „życie”, „śmierć”, „tak”, „nie”, „białe”, „czarne”, „było”, „jest”, „będzie”. Dróżdż potrafił użyć zamiast liter kilkukilometrowej żyłki, budziki wskazujące różne godziny albo hurtowe ilości kostek do gry. Swoje wiersze nazywał „pojęciokształtami”, interesowała go matematyka, logika i hazard a nie płomienne metafory i zgrabne rymy. Szybko trafił z przybibliotecznych świetlic do galerii - konceptualni artyści flirtujący wówczas sporo z językiem, instrukcjami, logiką, z otwartymi ramionami przyjęli prace konkretystyczne. Dróżdż tworzył dzieła porażające - brutalnie powściągliwe, zafiksowane na "wielkich tematach". Funkcjonował na obrzeżach kilku małych światów jednocześnie (między galerią Foksal i Pod Moną Lisą, konkursami poetyckimi, Wrocławiem i rodzinnym Sławkowem). Odprysk poezji. Stanisław Dróżdż mówi to wywiad rzeka, jaki Małgorzata Dawidek Gryglicka przeprowadziła z artystą w listopadzie i grudniu 2006 roku. Lektura tej książki nie zajmuje zbyt wiele czasu - bardzo dużą część publikacji zajmują (doskonałe) materiały archiwalne, z włączeniem prywatnych rodzinnych fotografii, wycinków prasowych i wczesnych wierszy. Sama rozmowa, choć frapująca, bywa dość ciężka, mozolna. Dróżdż wyraźnie męczy się, miesza fakty, odpowiada wymijająco. Wydaje się czasami nie obejmować rozbudowanych, ciągnących się w książce przez pół strony pytań. Był już wówczas bardzo słaby, choroba postępowała, to jego ostatnia rozmowa przed śmiercią. Ta odczuwalna w tekście słabość ciała wydaje się jednak w jakiś zatrważający sposób współgrać z samym naczelnym tematem jego twórczości: zapominania, mechanicznej redukcji, dekompozycji.
Sunday, 26 August 2012
f.r. david # 9
Nowy numer holenderskiego F.R. David nosi uroczy tytuł This is not new, of course. Co takiego nie jest nowe? Odpowiedź, jak przystało na periodyk zajmujący się "statusem czytania i pisania we współczesnej sztuce", jest wyważona, dostojna i nieco pokryta kurzem. Nowa nie jest ... poezja. Dziewiąty F.R. David jest bodajże najmniej przystępnym z dotychczasowych numerów pisma. Mierzy się z rozpasanym językiem Lydii Davis, urzędniczo oschłymi wierszami C.H. Sissona, przywołuje aktorskie ćwiczenia opracowane przez Sanforda Meisnera, nurza się z zawiłych instrukcjach do głośnego odczytywania poezji Jacksona Mac Lowa etc. Sztuka i artyści wizualni pojawiają się w tym numerze incydentalnie. Znaleźć tu można jedynie doskonały projekt Props. For memorising the gravity of mime objects Adama Chodzko, kilka stron o Duchampie i jego definicji infra thin (na marginesie zmagań Ezry Pounda z chińską poezją), znienacka pojawia się też rzeźba Hilarego Kooba-Sassena. I to wszystko. Całość, dziko napakowana wersami i krytycznymi rozważaniami o poszukiwaniu znaczeń w tekście, opatrzona jest bardzo nietypowym, wprowadzającym dodatkowe zamieszanie edytorialem. Zamiast redaktorskiego wstępu czytelnik znajdzie "skradziony" zapis audycji radiowej, której pisarka Rachel Blau DuPlessis rozwodzi się na temat politycznego potencjału poezji. F.R. David dzierży wciąż plamę pierwszeństwa w boju o najbardziej ekstrawaganckie (w tym przypadku, w szalenie staroświeckim stylu) współczesne pismo o sztuce. I jaki taki raczej nie ma wielkich szans na zwiększenie liczby czytelników. Words don't come easy...
Subscribe to:
Posts (Atom)