Showing posts with label sztuka publiczna. Show all posts
Showing posts with label sztuka publiczna. Show all posts

Tuesday, 31 December 2013

Sunday, 14 April 2013

the art of walking



"The Art of Walking" to kolejna wystawa w postaci książki, którą przygotował David Evans, autor m.in. opisywanego tutaj wydawnictwa "Critical Dictionary". Nowa wystawo-książka Evansa poświęcona jest chodzeniu, rozumianym jako artystyczne medium. To ekspozycja klasyczna, pozbawiona kuratorskich ekstrawagancji. Na początek musimy przebrnąć przez solidny tekst kuratorski a później czeka nas siedem tematycznych rozdziałów, zwanych spacerami. Jest tu obowiązkowa grupa prac poświęcona pisarzom i filozofom-piechurom , ale także ślady i linie, marsze i procesje, miasto, slapstickowe gagi, jak i nader istotne zagadnienie: piesze przemieszczanie się po dużych muzeach i biennale. Osobny rozdział Evans poświęca sztuce wyprowadzania psów - przypominając między innymi klasyczną pracę Francisa Alÿsa "The Collector" (1990-1992), ciągnącego za sobą ulicami Meksyku psa-zabawkę, zrobionego z magnesu. Lektura książki - choć może lektura to nie jest najbardziej precyzyjne słowo jakie można użyć wobec tej głównie wizualnej publikacji - zajmuje mniej więcej tyle ile spacer po średniej wielkości wystawie tematycznej (można przebiec w kwadrans, zatrzymując się na kilkadziesiąt sekund przy jakimś interesującym nas obiekcie, ale można spędzić też tam półtorej godziny czytając uważnie wszystkie teksty wprowadzające i podpisy pod pracami). Evans postawił głównie na znane i lubiane prace, znanych i lubianych artystów, jak Richard Long, Francis Alÿs, Janet Cardiff, Jeremy Deller, Krzysztof Wodiczko, Catherine Yass czy Rut Blees Luxemburg. Autorem specjalnych interwencji w książce jest Peter Liversidge, brytyjski artysta znany ze swych "propozycji", wysyłanych do instytucji - lakonicznych tekstów, wystukanych na maszynie do pisania Olivetti na kartce A4. 

Sunday, 7 April 2013

formy przestrzenne jako centrum wszystkiego

Formy przestrzenne jako centrum wszystkiego to bardzo wciągająca antologia nie-artystycznych refleksji na temat legendarnego Biennale Form Przestrzennych w Elblągu (1965 - 1973). Książka powstała jako jako rezultat interdyscyplinarnej konferencji zorganizowanej przez Karolinę Bregułę, która postanowiła pchnąć rozważania na temat socjalistycznej sztuki publicznej w nowe, dość nieoczywiste rejony: botaniki, fizyki ciał stałych, psychiatrii czy neurofizjologii. Publikacja jest ósmym tomem w serii Ekspektatywa, za którą to stoi niestrudzona Fundacja Bęc Zmiana. Zwartość Form przestrzennych bywa miejscami oschła, perwersyjnie poważna, naukowa aż do granic absurdu (cytuję założenia jednego z tekstów: "badania magnometryczne wybranych elbląskich form przestrzennych w kontekście ich ewentualnego wykorzystania jako źródła pola magnetycznego, które mogłoby zastąpić pole magnetyczne osłabione w wyniku przemagnesowania biegunów Ziemi". Naprawdę?!), kiedy indziej dryfuje w stronę pięknych, erudycyjnych refleksji na temat końca świata widzianego oczyma przybyszy z innej planety (Awizo z innego wymiaru Pawła Mościskiego) czy też doświadczenia elbląskiego das Unheimliche (Formy katastrofy. Freudowskie niesamowite w elbląskiej przestrzeni Tomasza Gajdy). Jest tu również analiza porostów zasiedlających tzw. maszynę tortur Jerzego Krechowicza, antropologiczna opowieść o "partycypacji mistycznej" i kowalach-szamanach, a nawet matematyczne analizy Form przestrzennych
Nadmiernie naukowe podejście do nieutylitarnej sztuki może przynieść, zwłaszcza w obszarze językowym, efekty komiczne (co od lat wykorzystuje w budowaniu swego zagadkowego wizerunku np. amerykańskie Centre for Land Use Interpretation), ale prowadzić może również do groteskowych olśnień. Jest w książce Breguły wiele takich frapujących fragmentów, pełnych (niezamierzonego?) akademickiego humoru. Polecamy zwłaszcza tekst Anaidy Ghazaryan Zmiana lokalizacji Form przestrzennych a aktywność mózgu, ostrzegający przed zgubnymi skutkami przemieszczania rzeźb na terenie miasta, czy też ich całkowitego usuwania. Oto cytat, naprawdę trudno się powstrzymać: "Największe zmiany powstałyby w obrębie kory asocjalnej, której aktualności spadłaby znacznie poniżej poziomu charakterystycznego dla osoby zdrowej. Bardziej pobudzone byłyby rejony odpowiedzialne za negatywne postrzeganie świata oraz wycofanie, natomiast części odpowiadające za przyjemne wspomnienia i pozytywne emocje byłyby mniej aktywne." Brzmi jak gotowa ekspertyza naukowa, która posłużyć mogłaby jako argument w walce o zachowanie niszczejących rzeźb. Porzućcie jednak wszelką nadzieję!, kilkanaście stron wcześniej znajdziemy dość złowieszczy wywód Andrzeja Kapusty Przestrzeń wpływu: medyczne i psychopatologiczne aspekty ludzkiego doświadczenia, który rozważa "problem wpływu jako może mieć specyficzne środowisko, a szczególnie tajemnicze obiekty przestrzenne w otoczeniu lub w wyobraźni podmiotu, na powstawanie i doznawanie stanów zdrowia i choroby". Czy to wszystko nie brzmi jak dobra książka o sztuce? 

Tuesday, 13 November 2012

litery: b




































Litera B powstała z klocków. Na początku była mała (wielkości średniego psa) i dość nieporadna. Później dojrzała - ma w tej chwili 330 centymetrów i zdaje się że przestała już rosnąć. Litera spoważniała i postanowiła zamienić klocki na cegły. Duńskie klocki wymieniła na polską cegłę pełną. Litera B widywana jest w parku po prawej stronie Wisły w towarzystwie liter D, O, R, Ó i N, oczywiście nie zawsze w takiej kolejności. Losy litery B można śledzić na bieżąco, posługując się wskazówkami umieszczonymi tutaj