Showing posts with label książka artystyczna. Show all posts
Showing posts with label książka artystyczna. Show all posts
Thursday, 25 April 2013
miraż w królikarni
Zapraszamy dzisiaj wieczorem na kolejne spotkanie wokół książki Miraż, które odbędzie się w Muzeum Rzeźby im. Xawerego Dunikowskiego Królikarni - oddziale Muzeum Narodowego w Warszawie. Tym razem będzie to inscenizowana adaptacja, z udziałem czwórki (dość milczących i trudnych do zidentyfikowania) gości. Temu nocnemu, konceptualnemu konklawe towarzyszą niespodziewane zdarzenia wizualne i dźwiękowe. Tego wieczoru wejście do Królikarni znajdować się będzie od strony wschodniego tarasu, czyli od strony skarpy. Spotkanie rozpocznie się punktualnie o godz. 22.00 i będzie trwało 49 minut. Trailer można obejrzeć tutaj. W trakcie spotkania będzie można kupić książkę w limitowanej edycji, sygnowaną przez autorów, z rysunkiem-rebusem Łukasza Jastrubczaka. Przypominając genezę Mirażu: "Materiał do książki został zgromadzony pomiędzy grudniem 2011 a lutym 2012 roku. Publikacja jest eksperymentem tekstowo-wizualnym, „pojedynkiem” pomiędzy artystą Łukaszem Jastrubczakiem i kuratorem Sebastianem Cichockim. Fotografie Jastrubczaka powstały podczas podróży artysty po Stanach Zjednoczonych, tekstowe odpowiedzi Cichockiego (traktowane jako „kuratorskie wskazówki i referencje”) pisane były w Polsce, m.in. w oparciu o wczesne teksty literackie Roberta Smithsona i spacery przy użyciu Google Street Views. W odpowiedzi na zdjęcie wysłane e-mailem powstawał tekst, będący wskazówką do wykonania kolejnego zdjęcia. Autorzy mieli dwadzieścia cztery godziny na odpowiedź." Autorami projektu graficznego książki są Magda i Artur Frankowscy (Fontarte). Wydawcą „Mirażu” jest krakowski Bunkier Sztuki. Książka powstała jako część wystawy Łukasza Jastrubczaka pod tym samym tytułem. „Miraż” doczekał się dwóch adaptacji, jeszcze przed publikacją: słuchowiska na żywo (w wykonaniu Jaśminy Polak i autorów książki) oraz serii plakatów do wystaw opisywanych w publikacji (zaprojektowanych przez Fontarte).
Monday, 15 April 2013
the art of walking: aneks
Sezonowa propozycja Petera Liversidge z książki "The Art of Walking": PROPOSAL FOR DAVID EVANS FOR THE BOOK THE ART OF WALKING: A FIELD GUIDE. BLACK DOG PUBLISHING, 10a ACTON STREET, LONDON, WC1X, UNITED KINGDOM. June 2012.
Saturday, 12 January 2013
miraż
W książce znaleźć można informację na temat metody, jaką przyjęli autorzy: "Materiał do niniejszej publikacji został zgromadzony pomiędzy grudniem 2011 a lutym 2012 roku. Jest to korespondencja e-mailowa Łukasza Jastrubczaka i Sebastiana Cichockiego, będąca "pojedynkiem" na obraz i tekst. Fotografie Jastrubczaka powstały podczas podróży artysty po Stanach Zjednoczonych, tekstowe odpowiedzi Cichockiego (traktowane jako „kuratorskie wskazówki i referencje”) pisane były w Polsce, m. in. w oparciu o wczesne eseje Roberta Smithsona. W odpowiedzi na zdjęcie wysłane e-mailem powstawał tekst, który stawał się wskazówką do wykonania kolejnego zdjęcia itd. Autorzy mieli dwadzieścia cztery godziny na wysłanie odpowiedzi." Autorami wysmakowanego projektu graficznego (ach, ten dyskretny sitodruk na okładce!) są Magda i Artur Frankowscy, czyli Fontarte. Powyżej okładka książki i kilka wybranych strzałów Łukasza Jastrubczaka. Książkę wydał krakowski Bunkier Sztuki, jako element wystawy Jastrubczaka pod tym samym tytułem, która miała miejsce latem 2012 roku.
Sunday, 11 November 2012
obje'ct
Kilka dni temu dotarły do nas z Turcji pierwsze zdjęcia książki Obje'ct która dokumentuje i kontekstualizuje prace macedońskiego artysty Yane Calovskiego. Yane to stary druh, z którym pracowaliśmy m. in. nad historią (niezbudowanego) muzeum sztuki nowoczesnej w Skopje, które zaprojektował w latach 50. Oskar Hansen (wystawa i książka Oskar Hansen's Museum of Modern Art) . W książce Obje'ct, zamiast nowego eseju krytycznego o sztuce Yane, znajduje się nowy rozdział "pasożytniczej powieści" L.A.S.T. L.E.A.K. - zestaw scenariuszy dla artysty, do rozważania na przyszłość. Wypatrujemy teraz przesyłki z Istambułu.
Zdjęcia: Basak Senova.
Sunday, 8 January 2012
hypnotic show
Ta niewielka książeczka zawiera w sobie osobliwe treści. Jest zbiorem, hmm... algorytmów potrzebnych do przeprowadzenia seansów hipnotyzerskich z historyczno-artystycznym zacięciem. Hypnotic Show to kontynuacja projektu Raimundasa Malasauskasa, polegającego na połączeniu praktyki hipnotyzerskiej z kuratorską. Podczas poprzednich edycji zahipnotyzowanym widzom serwowano dzieła sztuki, specjalnie skrojone do tego formatu (czyli w formie opowieści), autorstwa takich artystów jak Joachim Koester czy Cerith Wyn Evans. Tym razem, przy okazji ostatniej wersji projektu, na Artissima w Turynie, Malasauskas zwrócił się do kilku autorów (m.in. Sofii Hernandez Chong Cuy i Johna Menicka) o napisanie scenariuszy związnych z legendarnymi wystawami z przeszłości. Przywołane zostają duchy takich wydarzeń jak pierwsze Documenta (1955), Op Losee Schroven w Stedelijk Museum (1969), ekspozycja On Kawary w 19 przedszkolach rozrzuconych po całym świecie (1997) czy Day's End Gordona Matt-Clarka (1975). Pomysł jest więc prosty - należy się oddać w ręce dobrego hipnotyzera a następnie dać sobie zaaplikować jeden w wybranych scenariuszy, czyli udać się na spacer po historycznej wystawie. Jeśli w naszym zasięgu nie ma akurat osoby o paranormalnych zdolnościach, można również oddać się przyjemnej lekturze na jawie - teksty są dobrze napisane a historyczne referencje niezwykle pouczające.
Monday, 5 December 2011
miejsca: kabinett archive
Sunday, 25 September 2011
honza zamojski. rymy jak dymy
Honza rymuje.Sampluje, składa, przycina tłuste kawałki tekstu. Wbrew tytułowi jego rymy wcale nie są jak dymy, a raczej ciężkie jak kolubryny. Książka skonstruowana jest na obraz i podobieństwo winylowej płyty: ma dwie strony, listę utworów a nawet obowiązkowy hidden track. Pierwsza strona albumu jest ciemniejsza, druga bardziej koncepcyjna (gdyby trzymać się kurczowo terminologii muzycznej, można by więc, puszczając oko, nazwać owe wydawnictwo concept albumem). Honzę ciągnie go w stronę czarnego getta i smolistych fraz. To co w tle nigdy nie jest białe (mimo że jest tu sporo pustych stron), coś tam zawsze szumi, brud się odkłada na papierze. Honza chodzi z psem oglądać małpy w zoo, dywaguje na temat produkcji ołówków, fantazjuje o ataku szarańczy, zachwyca się chemiczną precyzją polskich przekleństw. Chciałby być czarny i wywijać słowem jak mieczem. A do tego wie jak zaprojektować książkę. I tym sposobem polska sztuka zapuściła się w miejsce, gdzie jej dotąd raczej nie widywano.
Thursday, 18 August 2011
otwarty tron
Otwarty tron nie trafił jeszcze do dystrybucji, ale księga ta ujrzała w końcu światło dzienne (wbrew niesprawdzonym pogłoskom, jakoby ciążyła nad nią klątwa). Jest to katalog niezrealizowanej wystawy o tytule Otwarty tron. Sztuka współczesna wobec fenomenu Jana Pawła II, która miała odbyć się w Domu Pracy Twórczej na Wigrach - choć trafniej byłoby zdefiniować tą pozycję jako wystawę zamkniętą w formie książki, czy też jak chcą jego autorzy, "mobilne muzeum papieskie". Imponujący projekt graficzny i introligatorski (kilkaset stron w twardej białej oprawie, tłoczenia, specjalne pudełko, przeźroczysta obwoluta, mnóstwo zdjęć, wytworne rozwiązania typograficzne) jest dziełem Jerzego Gruchota i Wojtka Kossa z Full Metal Jacket. Z tekstu opisującego projekt: "Jeśli wystawa mogłaby przybrać formę wyznania grzechów, spowiedzi szeptanej do uszu widzów, to z pewnością sięgnęlibyśmy po taką właśnie formę ekspozycji. Wystawa „Otwarty tron” stanowić miała zbiór opowieści, przedmiotów i artefaktów, nawiązujących do duchowej amnezji, pustki oraz zanikających śladów, związanych z kultem Jana Pawła II. Interesował nas drugi obieg „plastycznego” kultu papieskiego i jego artefaktów, a raczej, uściślając istnienie dwóch takowych równoległych obiegów. Oba szczycić się mogły statusem nurtów subwersywnych i „opozycyjnych” - pierwszy, masowy, związany jest z praktykami religijnymi (jest „prawdziwy”, ale niszowy bo stojący w jawnej opozycji do oficjalnych estetyk kultury wysokiej) a drugi, hermetyczny, elitarny, związany ze sztuką współczesną (a więc zajmujący krytyczne stanowisko wobec „ludowych” i „amatorskich” materializacji kultu papieskiego). Poszukiwaliśmy śladów napięć i konfliktów między oboma środowiskami, ale temat wystawy „Otwarty tron” nie jest bynajmniej dynamika ideologicznego sporu. Miejsce wystawy – z jednej strony ryzykowne, a z drugiej „legitymizujące” ją - symbolicznie związane z papieskimi podróżami, to pokamedulski klasztor nad Wigrach, który Jan Paweł II odwiedził podczas swej siódmej pielgrzymki do ojczyzny w czerwcu 1999 roku. W miejscu tym przecinają się różne formy pamięci/pamiętania oraz modele mitologizowania tej postaci. (...) Chcemy pokazać ślady po kulcie, za pomocą wystawy szczątkowej, tylko zarysowanej, będącej zaledwie impulsem do dalszych badań. Jeśli nie może ona odbyć się w miejscu, do którego była przeznaczona – w pokamedulskim klasztorze nad Wigrach – możemy skorzystać z nowych możliwości jakie daje zrealizowanie jej w formacie książki. To ekscytująca sytuacja, szansa na stworzenie „mobilnego muzeum” papieskiego które, jak mamy nadzieję, dotrze do innej, szerszej grupy odbiorców niż tylko ta której dane byłoby udać się w określonym czasie z pielgrzymką do klasztoru. Sytuacja ta umożliwia również produkcję nowych prac artystycznych (należącą do innej kategorii – wymykającej się dotychczasowym, jednoznacznym konwencjom), które trafić mogą do krytycznego panteonu dzieł dedykowanych postaci Jana Pawła II." Nad wystawą, która stała się książką, pracował zespół w składzie: Tadeusz Bartoś, Sarmen Beglarian, Sebastian Cichocki, Jagoda Hernik Spalińska i Roman Pawłowski. Redaktorką publikacji jest Agnieszka Tarasiuk.
Tuesday, 2 August 2011
sanctuary
Oczekiwania wobec powieści Sanctuary Briana Dillona można żywić mniej więcej takie jak, dajmy na to, rozhisteryzowana nastolatka wobec solowej płyty członka ulubionego zespołu. Oczywiście tylko w przypadku gdy potencjalny czytelnik uznaje Cabinet za najlepsze pismo jakie powstało kiedykolwiek na planecie Ziemia. Dillon jest bowiem jednym z redaktorów i intelektualnych fundamentów Cabinet, autorem wielu doskonałych tekstów o ruinach, gabinetach osobliwości, prowincjonalnych muzeach, zapomnianych woluminach, zwyczajach mitycznych zwierząt etc. Jest erudytą, pisze z pasją, najbardziej lubi pławić się w mroku i rozpadzie (lada moment wyjdzie jego antologia tekstów Ruins - o fascynacji artystów ruinami w XX i XXI wieku). Sanctuary to jego druga powieść. Pierwsza próba literacka Dillona, stosownie do zainteresowań, nosiła tytuł In the Dark Room. Jest on także autorem antologii tekstów o przypadkach hipochondrii u znanych artystów i pisarzy. Wszystkie te doświadczenia kumulują się w Sanctuary. Historię, którą opowiada w tej niewielkiej 90-stronicowej, stylizowanej na modlitewnik książeczce, można by zaszufladkować jako gotycką powieść z fiksacją corbusierowską. Z bohaterami, plączącymi się po tytułowym sanktuarium, można się gładko utożsamić. Ona jest delikatna i cierpi na mordercze ataki migreny. On dostał roczną rezydencję w Muzeum Historii Naturalnej i bada szklane repliki morskich żyjątek. Ona pisze recenzje dla magazynu o sztuce współczesnej i jej życie towarzyskie ogranicza się głównie do wernisaży. On na wernisaże nie chadza, za to jemu powierza się, w tym samym magazynie, dział dotyczący związków między sztuką a muzyką eksperymentalną. Oboje interesują się ruinami (choć on woli na wyprawy wyruszać samotnie, podczas gdy Ona nie może się do niego dodzwonić). Oczywiście, chyba nikt nie ma wątpliwości, ekscytują się przede wszystkim ruinami modernistycznymi - gdzie w betonowych nieckach mnożą się komary a ze ścian odpadają kolejne jaskrawe warstwy emaliowej farby.
On znika któregoś dnia bez śladu, ona postanawia szukać go w opuszczonym, modernistycznym sanktuarium, które minęło się z czasem (bohaterowie książki oglądają razem kroniki filmowe z 1968 roku, gdzie młodzi seminarzyści bez entuzjazmu wędrują po wielkich, pustych salach). Sanktuarium to bowiem "z góry zaprojektowana ruina". Czy Wasze serce bije mocniej? Jeszcze nie? Ona ma ataki ślepoty na jedno oko, tak wielkie jest ciśnienie w jej czaszce, On ma za to ataki krasomówstwa i wydaje się że wszystkie numery Cabinet potrafi recytować z pamięci (przytacza np. fascynującą historię braci Blaschka, falsyfikujących w XIX wieku przyrodnicze okazy muzealne).
Książka zaczyna się cytatem z Roberta Smithsona: "There is no order, outside the order of the material". Wiadomo więc od początku, że będzie o rozpadzie, entropii i prowincjonalnych hotelach. I tak jest od początku do samego końca: Dillon nie szczędzi soczystych opisów procesów chemicznych jakie zachodzą w betonie, obrastania chwastami, jak i mrożących krew żyłach opowieści o korozji stalowych prętów. Wydaje się, też często "mówić Smithsonem", robiąc delikatne aluzje od spiralnych kształtów i nieintencjonalnych monumentów na wyspiarskiej prowincji. Sanctuary wygląda na jedną z wakacyjnych atrakcji tego lata, choć nie wiemy jeszcze jak się kończy.
On znika któregoś dnia bez śladu, ona postanawia szukać go w opuszczonym, modernistycznym sanktuarium, które minęło się z czasem (bohaterowie książki oglądają razem kroniki filmowe z 1968 roku, gdzie młodzi seminarzyści bez entuzjazmu wędrują po wielkich, pustych salach). Sanktuarium to bowiem "z góry zaprojektowana ruina". Czy Wasze serce bije mocniej? Jeszcze nie? Ona ma ataki ślepoty na jedno oko, tak wielkie jest ciśnienie w jej czaszce, On ma za to ataki krasomówstwa i wydaje się że wszystkie numery Cabinet potrafi recytować z pamięci (przytacza np. fascynującą historię braci Blaschka, falsyfikujących w XIX wieku przyrodnicze okazy muzealne).
Książka zaczyna się cytatem z Roberta Smithsona: "There is no order, outside the order of the material". Wiadomo więc od początku, że będzie o rozpadzie, entropii i prowincjonalnych hotelach. I tak jest od początku do samego końca: Dillon nie szczędzi soczystych opisów procesów chemicznych jakie zachodzą w betonie, obrastania chwastami, jak i mrożących krew żyłach opowieści o korozji stalowych prętów. Wydaje się, też często "mówić Smithsonem", robiąc delikatne aluzje od spiralnych kształtów i nieintencjonalnych monumentów na wyspiarskiej prowincji. Sanctuary wygląda na jedną z wakacyjnych atrakcji tego lata, choć nie wiemy jeszcze jak się kończy.
Monday, 1 August 2011
miejsca: studio ludovica ballanda
Dla odmiany, zmęczeni deszczową rzeczywistością, proponujemy krótką wizytę w rześkiej i słonecznej Bazylei. Oto kilka zdjęć z miejsca gdzie powstają doskonałe książki i magazyny (choć malkontenci narzekać będą, że projektanckie ekstrawagancje zabijają ich czytelność). Jesteśmy w pracowni Ludovica Ballanda, typografa znanego m.in. z identyfikacji wizualnej 5. Biennale Sztuki w Berlinie. Ludovic pracuje obecnie m.in. nad książką o Alinie Szapocznikow oraz wraca do zadania, którego podjął się już sześć lat temu - opracowania opasłej 1000-stronicowej monografii Luisa Barragana.
Saturday, 16 July 2011
warszawa fantastyczna
Po kilku latach pracy Paweł Dunin-Wąsowicz zdecydował się zakończyć (czy też raczej przerwać, zważywszy na uparcie dokonywane przez autora nowe odkrycia) pracę nad książką Warszawa fantastyczna. Jest to antologia budynków i budowli warszawskich, istniejących tylko na łamach książek - od Muzeuów Ateizmu, dzielnice ogródków działkowych przez Dworcem Centralnym, osiedle Niebiańskie Wzgórza, po Morze Warszawskie (jakie powstało po spiętrzeniu Bugu gigantyczną tamą). W 2004 roku na łamach Lampy pojawił się materiał zapowiadający powstanie tego imponującego dzieła - tekst z mapą miasta na którą to naniesiono owe niezmaterializowane warszawskie obiekty. Paweł podkreśla, że kiedy opublikował ów artykuł oparł się na lekturze około dwudziestu książek, podczas gdy teraz korzystał już z ponad dwustu tytułów. Zarzeka się też na łamach Warszawy fantastycznej, pisząc o sobie w trzeciej osobie liczby pojedynczej: "Książka ta stanowi przede wszystkim kompendium wiedzy na temat zmieniających się wyobrażeń stolicy Polski na przestrzeni prawie dwustu, choć właściwie raczej stu ostatnich lat. Jej autor nie czuje się zbytnio upoważniony do pogłębionego komentowania tych wyobrażeń. Jest też przekonany, że olbrzymia większość przytaczanych utorów ze względu na swój tendencyjny, publicystyczny charakter komentuje się sama, naprawdę wartościowe literacko pozycje nie stanowią zaś więcej niż 10 procent liczby tytułów." Autor legendarnej Widmowej biblioteki, podszedł do sprawy metodycznie, jest tu nawet alfabetyczny rejestr ulic i obiektów fantastycznych Warszawy. Całość jest doskonale napisana, opracowana i wydana (to pierwszy tom w "warszawskiej" serii zainicjowanej przez Rastra). Książce towarzyszy wizualny suplement, dotyczący kilku artystycznych utopii wdrażanych w Warszawie, m.in. bródnowskich fantasmagorii Pawła Althamera. Warszawa jest fantastyczna.
Sunday, 3 July 2011
bulletins of the serving library
Umarł Dot Dot Dot, niech żyje Bulletins of the Serving Library! Tak bynajmniej twierdzą David Reinfurt i Stuart Bailey (znani szerzej jako Dexter Sinister), wydawcy legendarnych "Trzech Kropek", osobliwego magazynu w którym filozoficzne eseje zderzały się ze śmiałymi zabiegami typograficznymi, a prywatne obsesje autorów z refleksją konceptualną na polu grafiki użytkowej. Upłynęło 10 lat, podczas których wydano ledwo 20 numerów Dot Dot Dot, co wystarczyło do zbudowania niesamowitej renomy pisma. Bailey i Reinfurt twierdzą, że ich nowy magazyn zaczyna się dokładnie tam gdzie zakończył swój żywot Dot Dot Dot. Rzecz jest jednak o wiele bardziej skomplikowana. Nowa inicjatywa „The Serving Library” to nie tylko pismo, ale i archiwum, rodzaj biblioteki, złożonej z kolekcji tematycznych PDF-ów zwanych biuletynami dostępnych online, dwa razy do roku wydawanych na papierze (stąd nazwa „Bulletins of the Serving Library”) oraz z prawdziwej mini-biblioteki w Nowym Jorku. Biblioteka ta składa się z 20 numerów Dot Dot Dot i kolejno wydawanych Biuletynów, a także książek z których korzystali czy które polecali autorzy tekstów w nich publikowanych oraz 70 przedmiotów referencyjnych powieszonych na ścianie obok. Cały, rozpisany na wiele lat projekt opatrzony jest szczegółowym regulaminem (łącznie ze szkoleniami dla osoby zajmującej się biblioteką, opartych na kursach Bauhausu), przypominający konceptualne kontrakty z lat 70.
W premierowych drukowanych biuletynach The Serving Library znajdują się erudycyjne, obszerne teksty m.in. na temat Podręcznika Martwych Mediów, intelektualnych zdolności ośmiornic (i lingwistycznych perturbacji z tym stworzeniem związanych), dylematów z pomiarem czasu, filozofii zastosowania fontu o nazwie Meta-the-difference-between-the-two-Font (czyli Dexter Sinister cytuje Bruno Latoura) i rozważań na temat przyszłości bibliotek. Pismo można zaprenumerować od razu na 12 lat, jak twierdzą jego wydawcy – bez obawy o stopę inflacji. Albo skrupulatnie zapisywać pdfy ze strony internetowej, pozostawiając na boku papierowe ekstrawagancje. My póki co wolimy papier.
Friday, 1 July 2011
format p # 4: the future of art criticism as pure fiction
Najnowszy numer pisma Format P ujrzał światło dzienne. Natura tego pisma jest kapryśna. Format P pojawia się nieregularnie, zmienia się jego profil, zasięg dystrybucji, a nawet same motywacje wydawców. Identyczny pozostaje tylko poręczny format magazynu: 13 na 17 centymetrów.
Pierwszy numer poświęcony był "życiu pozagrobowemu" przedmiotów codziennego użytku. Numer drugi miał charakter "fantomowy" (cały nakład został ukryty w schowku pod ziemią - zniszczone wilgocią numery trafią do dystrybucji w znanym tylko przez redakcję pisma terminie). Trzecie wydanie stanowiło postulatywny tekstowy kolaż, składając się z zebranych manifestów z XX i XXI wieku, zarówno artystycznych, jak i aktywistycznych.
Najnowsza edycja Formatu P, pod tytułem The Future of Art Criticism as Pure Fiction dojrzewała długo - większość tekstów została napisana jesienią 2010 roku. Formuła magazynu zmieniła się po raz kolejny. Tym razem jest to wyłącznie anglojęzyczny zbiór, dość hermetycznych tekstów literackich, napisanych przez kilkunastoosobową grupę autorów - kuratorów i krytyków sztuki, którzy flirtowali z literaturą jako "potencjalnym formatem wystawy sztuki". W efekcie powstało dziewiętnaście wystaw (obowiązywała zasada: tylko tekst, żadnych ilustracji) podszywających się pod opowiadania science-fiction czy erotyczne, fikcyjne wywiady, wiersze etc. "Wydarzenie towarzyszące", dwudziesty element projektu, to pocztówka, której treść stworzyli wspólnie wszyscy autorzy numeru. Wśród gości Formatu # 4 znajdują się m. in.: Sina Najafi, Raqs Media Collective, Łukasz Ronduda & Łukasz Gorczyca, Dieter Roelstraete, Aaron Schuster i Ysla Leaver-Lap.
Motto nowego numeru zostało skradzione samemu Lordowi Byronowi, brzmi ono: Critics all are ready mades.
Autorem doskonałego projektu graficznego Formatu P (tak, tak - wszystkie litery są ciemnozielone) jest Jakub Jezierski.
Pierwszy numer poświęcony był "życiu pozagrobowemu" przedmiotów codziennego użytku. Numer drugi miał charakter "fantomowy" (cały nakład został ukryty w schowku pod ziemią - zniszczone wilgocią numery trafią do dystrybucji w znanym tylko przez redakcję pisma terminie). Trzecie wydanie stanowiło postulatywny tekstowy kolaż, składając się z zebranych manifestów z XX i XXI wieku, zarówno artystycznych, jak i aktywistycznych.
Najnowsza edycja Formatu P, pod tytułem The Future of Art Criticism as Pure Fiction dojrzewała długo - większość tekstów została napisana jesienią 2010 roku. Formuła magazynu zmieniła się po raz kolejny. Tym razem jest to wyłącznie anglojęzyczny zbiór, dość hermetycznych tekstów literackich, napisanych przez kilkunastoosobową grupę autorów - kuratorów i krytyków sztuki, którzy flirtowali z literaturą jako "potencjalnym formatem wystawy sztuki". W efekcie powstało dziewiętnaście wystaw (obowiązywała zasada: tylko tekst, żadnych ilustracji) podszywających się pod opowiadania science-fiction czy erotyczne, fikcyjne wywiady, wiersze etc. "Wydarzenie towarzyszące", dwudziesty element projektu, to pocztówka, której treść stworzyli wspólnie wszyscy autorzy numeru. Wśród gości Formatu # 4 znajdują się m. in.: Sina Najafi, Raqs Media Collective, Łukasz Ronduda & Łukasz Gorczyca, Dieter Roelstraete, Aaron Schuster i Ysla Leaver-Lap.
Motto nowego numeru zostało skradzione samemu Lordowi Byronowi, brzmi ono: Critics all are ready mades.
Autorem doskonałego projektu graficznego Formatu P (tak, tak - wszystkie litery są ciemnozielone) jest Jakub Jezierski.
Subscribe to:
Posts (Atom)













































