Sunday, 1 July 2012
afterall # 30
Detal z najnowszego numeru Afterall. Oprócz Jimmiego Durhama (którego darzymy ostatnio ostatnio wielką sympatią), głównymi bohaterami są Yael Bartana, Eduardo Molinari oraz sztuka-w-służbie-lokalnych-społeczności. W tej ostatniej sekcji znajduje się sążnisty esej Hesse McGraw na temat twórczości Theastera Gatesa (uczestnika tegorocznych documenta, duchowego spadkobiercy Matta-Clarka). Jak przystało na poważny, akademizujący profil Afterall, teksty nie schodzą tutaj poniżej 80 tysięcy znaków ze spacjami - lektura na długie letnie wieczory.
Monday, 25 June 2012
dOCUMENTA (13)
Tegoroczne documenta imponują rozmachem oraz skalą, są pełne tajemnic i bezczelnie doskonałe. Bierze w nich udział 188 artystów (nie zawsze są to artyści wizualni, to także pisarze, naukowcy, hipnotyzerzy, matematycy czy kompozytorzy). Nie wszystko jest w Kassel widzialne i namacalne, a sama wystawa rozrzucona jest na przestrzeni wielu kilometrów kwadratowych, z odnogą w Kabulu. Wystawie towarzyszą trzy publikacje. Dziś pierwsza z nich, czyli uroczy zielony Das Begleitbuch, czyli przewodnik po wystawie. Nawigować po tej mega-ekspozycji i wytyczać własne ścieżki, bez tego wydawnictwa (liczącym sobie ponad 500 stron!) byłoby niesłychanie trudno. Zawiera ono wszystkie mapy i opisy prac (co jest niezbędne w przypadku dzieł niematerialnych, w których poszukiwaniu najbardziej szczegółowe mapy nie pomogą), sylwetki artystów i program towarzyszący. Nie znajdziemy tu za to żadnych kuratorskich stejtmentów i egzegez, poza skromnym, jednostronicowym (!) wstępem. Lektura, od której trudno oderwać się już po powrocie z Kassel. A może zwłaszcza po powrocie...
Wednesday, 30 May 2012
mirage # 3
Sunday, 27 May 2012
theatre of hunters
O katalogach wystaw piszemy raczej rzadko i nie zawsze chętnie. Większość tradycyjnie przygotowywanych katalogów starzeje się równie szybko co powstaje. Trudno jest dociec przyczyn kompulsywnej nadprodukcji tego typu wydawnictw (schemat: wymuszony tekst kuratorski + reprodukcje prac + biografia artysty), szczęśliwie ostatnio słabnącej . Tym razem jednak pochylamy się nad publikacją - będącą, czego nie da się ukryć, rasowym katalogiem do wystawy - naprawdę wybitną. "Theatre of Hunters" jest pokłosiem ekspozycji Pedro Barateiro w Kunsthalle Basel w 2011 roku. Publikacja jest taka jak sztuka Barateiro - tekst należy czytać jako libretto, obiekty na wystawie jako rekwizyty spektaklu teatralnego, kuratorski edytorial jako podszept suflera. Cudownie wydana książka, będąca czymś w rodzaju podróżniczo-filozoficzno-prestidigitatorskiego manuskryptu, zawiera m. in. libretto do odegrania przez aktora jako część instalacji "The Theatre of Hunters" (fragment tutaj), negatywy zdjęć z maskami plemion Nuu-chah-nulth i Kwakiutlów, opisy elementów wystawy rozpisane jak kolejne akty sztuki teatralnej-instrukcje etc. Książkę zaprojektował (z pełnym wyczuciem delikatnego, zniuansowanego materiału z jakim przyszło mu pracować) portugalski designer i twórca komiksów Pedro Nora.
Sunday, 13 May 2012
the exhibitionist # 5
Nowy Ekshibicjonista to lektura pouczająca, na wysokim poziomie, choć ze względu na żargon i fiksację na znanych nielicznym ekspertom detalach, niewątpliwie można ją polecać przede wszystkim kuratorskim geekom.
ps. Podczas niedawnej wizyty w Kabinet Archive, które wydaje pismo, dowiedzieliśmy się że dystrybucja tego doskonałego periodyku ograniczyła się obecni do sprzedaży online. Można też oczywiście odwiedzić uroczą siedzibę K.A. przy Dieffenbachstrasse i nabyć Ekshibicjonistę osobiście.
Tuesday, 8 May 2012
cabinet # 44, 24 hours
Nowy numer Cabinet, zatytułowany „24
godziny”, oparty jest na prostym, konceptualnym zabiegu. Wszystkie
teksty z głównego działu powstały w przeciągu jednej doby. Od
zamówienia materiału przez redaktorów pisma do oddania jego
ostatecznej wersji przez autora nie mogło minąć dłużej niż 24
godziny. To ekstremalne wyzwanie zostało podjęte m.in. przez Georga
Prochnika, Mario Gracia Torresa i Tirdada Zolghara. 44 numer
nowojorskiego pisma jest efektem ubocznym innej inicjatywy Cabinet –
„24-Hour Book”, czyli serii książek, które powstają w
przeciągu doby. Autorzy zamykani są w redakcji pisma, po to by po
dobie stworzony przez nich tekst (już zredagowany i złożony)
trafił do drukarni. Dotychczas eksperyment ten przeszedł pomyślnie
wyłącznie Brian Dillon. Nie znamy jeszcze efektów tego pisarskiego
maratonu, jak tylko jego książka „I'm Sitting In the Room”
trafi w nasze ręce, zdamy relację.
W 44. numerze znalazło się też kilka tradycyjnych, cabinetowych esejów. Kilka przykładów: James Fergusson pisze o głodzie i żywnościowych odkryciach Sir Jacka Dummonda, Mark Dorrian przypomina legendarne filmy „Powers of Ten” (można go obejrzeć tutaj) Charlesa i Raya Eamesów i „Fantastic Voyage” Richarda Fleischera (mrożący krew w żyłach trailer jest tutaj), analizując paradoks „wertykalnych podróży”, David Morris przypomina najbardziej zmitologizowane sympozjum w historii amerykańskich uniwersytetów, czyli "Schizo-Culture” z 1975 roku, Christopher Turner analizuje związki między psychoanalizą a rozwojem gospodarczym w USA lat 50., a Jonathan Allen odwiedza hiszpańskie pueblo blanco Juzcar, które zostało przemalowane na „smerfowy” kolor. Nowy Cabinet przynosi też nowy piękny tekst Wayne Koestenbauma (który raz na kwartał otrzymuje z redakcji jedno niezidentyfikowane zdjęcie, do którego to pisze filozoficzną rozprawę, esej bądź wiersz) o wszechpotężnych, naszpikowanych specjalnymi mocami i niezrównanym intelektem, trzech brzydkich siostrach.
W 44. numerze znalazło się też kilka tradycyjnych, cabinetowych esejów. Kilka przykładów: James Fergusson pisze o głodzie i żywnościowych odkryciach Sir Jacka Dummonda, Mark Dorrian przypomina legendarne filmy „Powers of Ten” (można go obejrzeć tutaj) Charlesa i Raya Eamesów i „Fantastic Voyage” Richarda Fleischera (mrożący krew w żyłach trailer jest tutaj), analizując paradoks „wertykalnych podróży”, David Morris przypomina najbardziej zmitologizowane sympozjum w historii amerykańskich uniwersytetów, czyli "Schizo-Culture” z 1975 roku, Christopher Turner analizuje związki między psychoanalizą a rozwojem gospodarczym w USA lat 50., a Jonathan Allen odwiedza hiszpańskie pueblo blanco Juzcar, które zostało przemalowane na „smerfowy” kolor. Nowy Cabinet przynosi też nowy piękny tekst Wayne Koestenbauma (który raz na kwartał otrzymuje z redakcji jedno niezidentyfikowane zdjęcie, do którego to pisze filozoficzną rozprawę, esej bądź wiersz) o wszechpotężnych, naszpikowanych specjalnymi mocami i niezrównanym intelektem, trzech brzydkich siostrach.
Sunday, 6 May 2012
przygody na bezludnej wyspie
Nowy zbiór rysunkowych opowieści
Macieja Sieńczyka – jednego z najlepszych rysowników w tej części
Europy – jest obsesyjny, duszny, miejscami obrzydliwy. Akcja toczy
się na statku Andrea Doria oraz na bezludnej wyspie, na którą
trafia po uderzeniu wielkiej fali główny bohater – mężczyzna,
pragnący zwiedzić Afryką Południową i spotkać tamtejszych
„wyjątkowo serdecznych kolonistów”. Szkatułkowo skonstruowana
książka składa się z licznych, krótkich opowieści – ktoś
opowiada komuś historię o tym jak kto inny usłyszał pewną
anegdotę, w której coś komuś się przyśniło lub ktoś coś
innego podsłuchał etc. Bohaterami książki Sieńczyka są ludzie w
nieokreślonym (choć zazwyczaj niemłodym już) wieku, obdarzeni
jakąś niezwykłą cechą – umiejętnością lub defektem. Joasia
z Sosnowca, wygina łyżeczki i unosi przedmioty siłą woli, choć
polega w teście na wojskowe zastosowanie telekinezy. Pewien
mężczyzna ożywia „paproszki i drobiny kurzu”, tak aby śpiewały
mu funeralne pieśni podczas zamiatania i odganiały nieznośną
nudę. Inny z bohaterów traci radość z życia oraz towarzyski urok
na skutek „spowolnienia pracy hormonów”, więc postanawia
okaleczyć się potajemnie aby „poczuć jeszcze raz ogień jaki
dany jest jedynie młodzieży i osobom, o których mówi się
szaleńcy boży”. Świat Sieńczyka jest starannie skonstruowany (a
raczej umeblowany), choć pęka i kruszy się, dręczy go gorączka i
omamy. Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się być pozornie na
swoim miejscu. Architektura u Sieńczyka jest zdyscyplinowana,
powściągliwa na modernistyczną modłę, natura jest
zorganizowana, złożona z powtarzalnych modułów i najczęściej
silnie antropomorfizowana (nadmorskie skały w jednej z opowieści
uformowane są na podobieństwo „worów pod oczami”). Sieńczyka
pociąga formalizm, lubuje się też w nieschnących cieczach,
śluzie, lepkich wyciekach. „Przygody na bezludnej wyspie”
czerpią garściami z estetyk niemodnych, zapomnianych i wypartych.
Sieńczyk lepi z nich własny gatunek powieści graficznej,
niepodzielnie królując na wytyczonym przez swoje rojenia terytorium.
Tuesday, 13 March 2012
forget fear
Forget Fear to książka o poszukiwaniu skutku i o tłumieniu strachu przed konsekwencjami własnych czynów. A także o sztuce i przekraczaniu jej granic, demonstracjach i namiotach, Oburzonych, palestyńskiej wizie, Najlepszej Partii z Reykjaviku, Marszu Niepodległości, niecodziennej propozycji Olafura Eliassona, Ruchu Odrodzenia Żydowskiego w Polsce, niemieckich kłopotach z pamięcią, burmistrzu z Bogoty, autocenzurze Christiana Boltanskiego, smutnych piosenkach z Ciudad Juarez, nowym zaangażowanym teatrze na Węgrzech ...
Forget Fear jest pierwszą publikacją wydaną pod auspicjami tegorocznego Biennale Sztuki Współczesnej w Berlinie, którego kuratorem jest Artur Żmijewski. Autorem bardzo dobrego projekt graficznego książki jest Mario Lombardo.
Zdjęcie książki w Puszczy Kampinoskiej: Paweł Kulczyński
Sunday, 11 March 2012
rzeczy które mówią: kamień
Zgodnie ze złożoną na początku roku obietnicą (zarzekaliśmy się że będziemy na blogu opisywać również przedmioty, które nie zostały wykonane z papieru, nie szeleszczą i które nie są pokryte literami) prezentujemy dziś kamień. Kamień jest szczególny. Odbył daleką podróż i dotarł do nas w kopercie. W środku przesyłki znajdowała się jeszcze mała kartka papieru ze znakiem zapytania. Przeprowadzone przez nas śledztwo wykazało, że kamień stanowi fragment rzeźby Roberta Smithsona "Spiral Jetty" (1970), zanurzonej w Słonym Jeziorze w stanie Utah, USA. Funkcja kamienia nie została jeszcze ostatecznie określona. Być może będzie służyć jako przycisk do papieru. Dobrze prezentuje się też w towarzystwie muszli (o której pochodzeniu być może opowiemy niebawem).
Monday, 5 March 2012
histories of scientific observation

Lorraine Daston, dyrektorka berlińskiego Max Planck Institute jest autorką licznych opracowań na temat teorii rzeczy oraz historii nauki. Napisała, bądź też zredagowała tak doskonałe publikacje jak Biographies of Scientific Objects, Objectivity czy opisywane przez nas Things That Talk i Wonders and the Order of Nature. Kolejny zbiór tekstów Daston, zredagowany wspólnie Elizabeth Lunbeck, profesorką psychiatrii na Venderbilt University, poświęcony jest historii obserwacji naukowych. Autorki postulują wręcz powołanie nowej nauki, zajmującej się katalogowaniem, opracowywaniem i analizowaniem obserwacji naukowych w kontekście społecznym czy genderowym (Daston i Lunbeck przytaczają historię zatrudniania hafciarek przez astronomów, gdyż ich wyćwiczone oczy mogły dostrzec więcej szczegółów przez lunetę). Książka, obejmująca okres od V do początku XX wieku, jest efektem kolektywnej pracy grupy siedemnastu badaczy i badaczek, spotykających się przez trzy lata w Berlinie. Otrzymujemy imponujący zestaw tekstów, dotyczących takich tematów jak kolor krwi, obyczaje godowe płazów, fotografowanie promieniowania radioaktywnego, rumieńce wstydu na twarzy, eksperymenty ze stroboskopem i LSD, psychoanaliza, eskapady botaniczne etc. Już same tytuły rozdziałów brzmią zachęcająco: A Number of Scenes in a Badly Cut Film. Observation in the Age of Strobe albo Sorting Things Out: The Economist as an Armchair Observer.
Subscribe to:
Posts (Atom)



